Mnóstwo zakazów i ceny z kosmosu - narzekają turyści odwiedzający parki narodowe. Od kilku lat na forach i grupach internetowych pojawiają się głosy, że przepisy obowiązujące na terenie parków narodowych są zbyt restrykcyjne, a bilety wstępu za drogie. Turyści twierdzą, że w ten sposób ogranicza im się dostęp do natury. Tymczasem parki narodowe tłumaczą, że regulaminy nie są po to aby utrudniać wędrowcom życie, a jedynie po to aby chronić przyrodę. Natomiast ceny biletów zdaniem parków, są jednymi z najniższych w Europie.

Chcesz wejść? Zapłać!

Niektórzy turyści uważają, że pobieranie opłat za wstęp do parków narodowych jest zwyczajnie nieuczciwe. Twierdzą, że płacą podatki z których utrzymywane są parki oraz uiszczają opłatę klimatyczną, więc wstęp powinien być bezpłatny. Parki narodowe są przecież dobrem wspólnym.

Obecnie za wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego trzeba zapłacić 5 złotych za bilet normalny i 2,50 złotych za ulgowy. Natomiast w Karkonoskim Parku Narodowym bilet normalny kosztuje 8 złotych, a ulgowy 4 złote. Turyści uważają, że ceny są bardzo wysokie, a doliczając noclegi i opłatę klimatyczną, wyjazd w góry robi się naprawdę sporym wydatkiem. Zwłaszcza dla kilkuosobowej rodziny.

Tymczasem Karkonoski Park Narodowy twierdzi, że ceny biletów są jednymi z najniższych w Europie. Jak powiedzieli nam Michał Makowski-główny specjalista do spraw udostępniania parku oraz Dariusz Kuś-główny specjalista do spraw ochrony przyrody z Karkonoskiego Parku Narodowego: „w przypadku pobytu w Karpaczu czy Szklarskiej Porębie, opłaty związane z wizytą w parku stanowią tylko małą część wydatków. W tym roku wspólnie z czeską stroną kończymy realizację badań socjoekonomicznych obejmujących całe Karkonosze i wnioski z nich płynące wskazują, że tylko bardzo mała część respondentów uważa, że ceny są za wysokie. Co więcej-część osób uważa, że ceny za wstęp do parku są za niskie”.

Warto wspomnieć, że po czeskiej stronie takich konfliktów nie ma. Wstęp do czeskiego Karkonoskiego Parku Narodowego jest zupełnie bezpłatny.

Wspólne dobro narodowe

Parki przekonują, że wszystkie zakazy, regulaminy i przepisy mają jeden cel-ochronę przyrody. Natomiast turyści uważają, że ogranicza im to dostęp do natury. Podkreślają, że góry nie należą do parku, a są własnością nas wszystkich. Część turystów twierdzi, że są ofiarami turystyki zorganizowanej. Chodzi im o osoby, które nie umieją zachować się na szlaku, śmiecą, niszczą i hałasują. Proszą aby nie oceniać wszystkich przez ten pryzmat.

Niektóre osoby mają też wrażenie, że park otrzymując dotacje i granty na ochronę przyrody, zapomina o doświadczonych turystach, a większą uwagę skupia na jednodniowych, autokarowych wycieczkach, na których zarabia się pieniądze ze sprzedaży biletów wstępu przy jednoczesnym krótkim ich pobycie w parku.

Zakaz nocnych wędrówek

Turystom nie podoba się zakaz poruszania się po szlakach po zmroku. Co na to Karkonoski Park Narodowy? „Park jest pocięty gęstą siecią szlaków turystycznych (120 km), po których w ciągu dnia porusza się wielu turystów (około 2 miliony rocznie). Do poruszania się w nocy są wyznaczone wybrane szlaki turystyczne będące dojściami do schronisk. Kiedy w ciągu doby nasze zwierzaki np. jelenie, wilki czy rysie mogą się bezpiecznie przemieszczać po terenie parku, czyli swoim domu?”- pytają przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego. Dodajmy, że po czeskiej stronie bez problemów można wędrować po zmroku.

Góry i rower

Miłośnicy jazdy na dwóch kółkach będący jednocześnie miłośnikami gór, skarżą się na zakaz jazdy rowerami po terenie Karkonoskiego Parku Narodowego. Chcieliby połączyć swoje pasje, ale niestety nie mogą. „Na obszarze parku istnieją szlaki rowerowe, nie jest ich wiele, ale są. Obecnie w Jeleniej Górze realizowany jest projekt tak zwanych singletracków i pewna ich część również będzie się znajdować na terenie parku. Jednak wszystkie górne partie gór są niedostępne dla turystyki rowerowej”- mówią Michał Makowski-główny specjalista do spraw udostępniania parku oraz Dariusz Kuś-główny specjalista do spraw ochrony przyrody z Karkonoskiego Parku Narodowego.

Powodów jest kilka. To między innymi ryzyko wypadków i kolizji z udziałem rowerzystów i turystów pieszych. „Przy tak dużym ruchu turystycznym zezwolenie na jazdę na rowerze zwiększyłoby tylko presję na park. Rowerzyści stanowiliby nową grupę, która dołączyłaby do ponad dwóch milionów turystów pieszych. W bezpośrednim sąsiedztwie parku dostępnych jest kilkaset kilometrów tras (Góry Izerskie, Góry Kaczawskie, Kotlina Jeleniogórska, Pogórze Karkonoskie, Rudawy Janowickie). Nie wszystko musi się odbywać na terenie parku narodowego” - dodają przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego.

Wycinanie lasów na terenie parku

Kolejna sprawa, która budzi niepokój turystów to wycinanie lasów na terenie parku. Czy jest to konieczne działanie? Karkonoski Park Narodowy obszernie odpowiada: „W Karkonoskim Parku Narodowym prowadzone są prace z zakresu pozyskania drewna, które wynikają z prowadzonej przebudowy gatunkowej lasu. W reglu dolnym powinny występować lasy bukowe z domieszką jodły i jawora. Niestety, wskutek gospodarki w przeszłości lasy bukowe zostały wycięte (jako główne „paliwo” do hut szkła) i zastąpione szybkorosnącym świerkiem. W reglu dolnym dobrze zachowane fragmenty lasów bukowych zajmują tylko 80 ha. Silne przekształcenia składu gatunkowego lasów mają genezę około 300-letnią. Natomiast negatywne zmiany z przeszłości są obecnie naprawiane i z tego powodu wycina się świerki i na ich miejsce sadzi się buki. Nie ma innej metody na odtworzenie lasu bukowego, w którego miejscu rośnie obecnie monokultura świerkowa, jak wyciąć stopniowo świerki i posadzić buki. Pilarka, wbrew pozorom, czasami jest skutecznym narzędziem ochrony przyrody.”

„Obecnie jesteśmy na końcowym etapie 20-letniego okresu prowadzenia prac związanych z przebudową lasów w reglu dolnym. Zostały założone tzw. centra odnowieniowe – miejsca, gdzie zmieniliśmy na właściwy skład gatunkowy drzewostanów sadząc buka, jodłę i jawora oraz inne gatunki biocenotyczne. Centra odnowieniowe przestrzennie są odpowiednio rozmieszczone, tak aby w przyszłości ich zasięgi mogły się połączyć – zajmują około 460 ha. Obecnie wchodzimy w etap pielęgnacji i wyprowadzania centr odnowieniowych poprzez kształtowanie proporcji udziału pomiędzy poszczególnymi gatunkami w trakcie ich wzrostu oraz zapewnienie im właściwej ilości światła poprzez stopniowe usuwanie świerków z górnego piętra lasu. Stąd się bierze konieczność pozyskiwania drewna w parku narodowym. Wycinaniu podlega wyłącznie świerk i modrzew, nie pozyskuje się drewna gatunków liściastych i nawet jeżeli gatunki liściaste zamierają z przyczyn naturalnych, to całość drewna pozostaje w lesie.”

„Wiele osób wędrujących po terenie parku ma do nas pretensje, że marnuje się tyle drewna kominkowego. Obecnie pozyskanie drewna kształtuje się na poziomie około 3 tys. m3 na rok. Dla porównania roczne pozyskanie drewna w nadleśnictwach z otuliny parku kształtuje się na poziomie 80 – 100 tys. m3 rocznie. Pozyskanie drewna w parku wynika wyłącznie z potrzeb hodowlanych wprowadzanych sadzonek buka i jodły. Z punktu widzenia parku drewno jest produktem ubocznym zabiegów z ochrony przyrody – odtworzenia właściwego składu gatunkowego dolnoreglowych lasów. Szacujemy, że w perspektywie około 5 lat pozyskanie drewna powinno być stopniowo wygaszane i pozostaną jedynie zabiegi związane z wycinaniem drzew ze względów bezpieczeństwa przy szlakach turystycznych lub punktowe ingerencje związane z ograniczaniem populacji kornika drukarza w niższych położeniach”.

Parki narodowe kontra turyści
Parki narodowe kontra turyści

Wycinki drzew w okresie lęgowym ptaków

Ptakom trzeba dać spokojnie się rozmnażać, a nie im przeszkadzać-mówią turyści, którzy są oburzeni wycinkami drzew prowadzonymi w okresie lęgowym. Przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego przyznają, że zdarzały się takie sytuacje, ale wynikały one głównie z problemów logistycznych związanych z organizacją prac w trudnych warunkach górskich lub problemów ze znalezieniem wykonawców. Przed wycinką przeprowadzano przegląd drzewostanu pod kątem gniazdowania ptaków, jednak mimo to nie jest to sytuacja niemająca negatywnego wpływu na ptaki. W ostatnich czterech latach terminy pozyskania drewna są ograniczane i zawieszane w okresie od połowy kwietnia do początku września.

Z psem czy bez psa?

Po czeskiej stronie Karkonoszy zabieranie psa w góry nie jest żadnym problemem, oczywiście pod warunkiem, że pilnujemy swojego pupila. Natomiast po polskiej stronie jest kłopot, wielu turystów skarży się na zakaz górskich wędrówek z psem. Tymczasem przedstawiciele parku twierdzą, że to kolejny karkonoski mit. Jak mówią: „po polskiej stronie Karkonoszy istnieje 256 km szlaków turystycznych. Ograniczenia dla osób poruszających się z psami wprowadzono na 34 km szlaków. Dotyczą one głównie szlaków przebiegających na granicach regla dolnego z górnym i są skonstruowane w taki sposób, że osoby poruszające się z psami mają dostęp do jego głównych atrakcji i miejsc najchętniej odwiedzanych na terenie parku”.

Parki narodowe kontra turyści
Parki narodowe kontra turyści

Dronem nie polatasz

W dobie nowoczesnych technologii, wielu turystów chciałoby móc polatać dronem nad Karkonoskim Parkiem Narodowym. Nie można jednak tego robić. Przedstawiciele parku tłumaczą, że nie jest to ich wymysł, a zakaz wynika z prawa lotniczego oraz ustanowionej strefy zakazu lotów. „Zgodnie z przepisami prawnymi tzw. lot rekreacyjny nie jest możliwy na terenie parku ze względu na warunki brzegowe (bezpieczne odległości od elementów infrastruktury i ludzi). Drugą kwestią jest wpływ lotów dronem na zasoby przyrodnicze parku, głównie w kontekście płoszenia fauny, a w szczególności cietrzewia i sokoła wędrownego. Ilość lotów jest ograniczana do minimum z określeniem terminów oraz miejsc filmowania głównie do celów edukacyjnych lub monitoringu przyrodniczego” - powiedzieli nam Michał Makowski-główny specjalista do spraw udostępniania parku oraz Dariusz Kuś-główny specjalista do spraw ochrony przyrody z Karkonoskiego Parku Narodowego.

Brak inwestycji w infrastrukturę turystyczną

Turyści odwiedzający Karkonoski Park Narodowy skarżą się między innymi na brak bezpłatnych toalet, brak miejsc w których można nabrać wody i zły stan ścieżek. Uważają, że remonty szlaków to zamiana ścieżek w kamienne dukty po których bardzo źle się chodzi. W efekcie wiele osób wydeptuje własne ścieżki obok wybrukowanych odcinków, a to nie wygląda dobrze. Co na to przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego? „Od 2009 roku zostało wyremontowanych ponad 50 km szlaków turystycznych i fragmentów dróg leśnych. Wybudowano i wyposażono kilkanaście stref wypoczynkowych, zostały uruchomione dwa ośrodki, które dostępne są dla turystów: Leśny Bank Genów w Jagniątkowie i Centrum Informacyjne w Karpaczu”. Tymczasem turyści twierdzą, że szumnie brzmiące „strefy wypoczynkowe” to tylko stół i ława z drewna.

Wędrowcy narzekają też na brak miejsc biwakowych, w których można by rozstawić namiot i rozpalić ognisko. „Miejsc biwakowych w naszym parku nie ma i nie będzie” - stanowczo odpowiadają pracownicy Karkonoskiego Parku Narodowego. Wyjaśniają, że jest to obszar objęty najwyższą formą ochrony i należy eliminować oraz przeciwdziałać wszelkim aktywnościom, które mogłyby przyczynić się do pogorszenia stanu środowiska przyrodniczego. Uważają, że biwaki byłyby dużym zagrożeniem dla natury. Takiego niebezpieczeństwa nie widzą natomiast Czesi. Po czeskiej stronie Karkonoszy są wyznaczone miejsca, w których bez problemu można rozbić namiot i biwakować. Oczywiście poniżej głównego grzbietu, poza ścisłą strefą ochrony.

Kolejną sporną kwestią jest brak koszy na śmieci. Turyści dziwią się, że park, który tak bardzo podkreśla konieczność ochrony przyrody, nie wyznacza punktów w których można by wyrzucać odpadki. „Chcielibyśmy, aby nasi goście zabierali ze sobą to, co przynieśli” - mówią przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego. „Jak, gdzie, mamy wsiadać do pociągu z workiem odpadków spożywczych?” - dziwią się turyści.

Turyści skarżą się na niewygodę chodzenia po granitowych nawierzchniach
Turyści skarżą się na niewygodę chodzenia po granitowych nawierzchniach

Niedostępne szlaki

Turystom nie podoba się zamykanie szlaków. Twierdzą, że od kilku lat nieczynny jest na przykład szlak przy Śnieżnych Stawach. „Trasę zamknięto zamiast naprawić ją i oznakować?” - pytają turyści. „To nieprawda” - odpowiadają przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego i wyjaśniają, że „zielony szlak turystyczny przebiegający obok Śnieżnych Stawów jest zamykany tylko w okresie zimowym z powodu zagrożenia lawinowego oraz w okresie wiosennym ze względu na okres lęgowy cietrzewi.”

Miłośnicy wypraw w Karkonosze twierdzą również, że Karkonoski Park Narodowy próbuje zlikwidować fragment drogi między niebieskim szlakiem na Przełęcz Karkonoską, a rozdrożem pod Petrovą. ”Odcinek został wyłączony z ruchu turystycznego przy likwidacji odcinka szlaku zielonego od Petrowki do szlaku niebieskiego w 2008 roku. Powodem likwidacji szlaku była ochrona tokowisk cietrzewia na Przełęczy Karkonoskiej. Decyzja poprzedzona była monitoringiem tych tokowisk, który wykazał, że nastąpił spadek liczby tokujących cietrzewi.”

Podsumowanie

Co zrobić, aby zażegnać trwający od lat spór? Potrzebne są na pewno dobre chęci, otwarta głowa i spora dawka wzajemnego zrozumienia. Turyści muszą na temat spojrzeć szerzej i wziąć pod uwagę argumenty parku, a park mógłby lepiej tłumaczyć co i dlaczego robi oraz nie zapominać, że turyści mają prawo do obcowania z naturą. Być może wtedy uda się dojść do porozumienia i wspólnie cieszyć się naszym dobrem narodowym.

Pisząc artykuły staramy się ze wszystkich sił, by były jak najbardziej kompletne i aktualne. Nic nie zastąpi jednak Waszego doświadczenia i uważnych oczu. Jeśli czytając ten artykuł zauważyłeś(aś) jakiś błąd, nie zgadzasz się z tym co napisaliśmy lub po prostu chcesz coś dodać od siebie - napisz nam o tym. Wszystkie nadesłane wiadomości czytamy z uwagą i odpowiednio reagujemy.
Wybrane uwagi lub komentarze mogą zostać opublikowane pod artykułem.

5 Komentarzy

  • Czytam i nie wierzę. Od lat wędruję szlakami karkonoskimi, w tym - rzecz jasna - tymi przynależącymi do KPN. I nigdy nie uważałem, by te przemarsze były problematyczne. Uwagi wysuwane przez tzw. turystów, a przytoczone w tekście, są bulwersujące i idiotyczne. Mniemam, iż ich autorzy najchętniej chcieliby oglądać przy szlakach lśniące galerie handlowe i toalety w perfumowanymi bidetami. Obowiązkowo z opcją selfie-sticka do uwieczniania pozostawianego po sobie gnoju. Do cholery, KPN to dobro przyrodnicze i w stu procentach podpisuję się pod restrykcyjnymi przepisami weń obowiązującymi. Naturę tutejszą należy chronić zwłaszcza, gdy jest tak unikatowa. Nie dajmy się zwariować i nie wchodźmy w polemikę w oderwanymi pługiem od wielkomiejskiego splendoru "turystami", którzy miast napawać się pięknem naszych gór, szukają przysłowiowej dziury w całym i i roszczą sobie prawa do należącego-się-im-bez-wątpienia luksusu.

  • Ile masz pogardy i poczucia wyższości obrońco praw przyrody! Po pierwsze nie wszystkie argumenty w tym artykule sa idiotyczne i bez sensu. Możesz sobie próbować dyskredytować ile chcesz niektóre z nich i udawać że nie ma tam tych, których zdyskredytować się nie da, a obrażając innych sam sobie dajesz świadectwo. Nie każdy, kto się nie zgadza z polityką Parku jest "oderwanymi pługiem od wielkomiejskiego splendoru turystą" i nie każdy ma gdzieś ochronę przyrody.

  • Śmieszy mnie ta cała lista zakazów bo ochrona przyrody a na końcu informacja że wycinają drzewa w okresie lęgowym, bo logistyka. Interes przyrody jest ważniejszy od turystów ale nie tak ważny jak interes parku. To jest dopiero idiotyczne!

  • Hmmm. A czy nie lepiej wziąśc wzorce od Czechów ? W czasie tzw. "Komuny" nie było płatnych wejśc do KPN-u.

  • Przecież w Czechach dalej jest bezpłatnie

Zapisz się do naszego newslettera

Odbieraj nowości, artykuły i powiadomienia wprost do swojej skrzynki email. Konkursy i specjalne oferty tylko dla subskrybentów.