Nie tylko ludzie dbają o nasze zdrowie i życie w górach. Poznajcie historię Wasko, ratownika GOPR.

Wszystko zaczęło się w styczniu 2005 roku. Marzyłem o psie, który będzie wyjątkowy i tak jak ja spędzi życie w górach niosąc pomoc. Po lawinie w Karkonoszach, gdzie zginął mój kolega, zacząłem szukać hodowli oferującej pieski do pracy. Nie było łatwo, ponieważ takich hodowli jest bardzo dużo, ale po kilkunastu dniach się udało. W oddalonej aż o 550 kilometrów hodowli spotkałem Waska-mojego syna, bo tak do niego mówiłem. Do dziś jestem szczęśliwy, że go tam znalazłem. Co ciekawe-okazało się, że z tej samej hodowli pochodzi Burzan-pies ratownik mojego kolegi, ratownika GOPR.

Wasko miał dwa miesiące jak przyjechał w góry. I od razu zaczął dyżury. Wiem, że może trochę za wcześnie, ale chciałem go wychowywać w towarzystwie ratowników i w terenie górskim. Pragnąłem również aby Wasko każdego ratownika traktował jak swojego przyjaciela. Dobra relacja psa i człowieka to podstawa codziennego kontaktu. Chciałem aby Wasko był pieskiem silnym, ale jednocześnie łagodnym i nie wzbudzającym strachu. Nauczyłem go być posłusznym nawet wobec obcej osoby, która mogła mu na przykład mieszać ręką w misce podczas jedzenia. To dla mojego psiaka było normalne.

Po sezonie zimowym, gdy Wasko miał już pół roku, zaczęliśmy szkolenia z posłuszeństwa. Najpierw prywatnie u tresera, a później już oficjalnie jako pies GOPR. Szkoleń było tak dużo, że czasem jeździliśmy z jednego na drugie tylko przepakowując rzeczy. Gdy Wasko skończył rok, przystąpiłem z nim do pierwszego egzaminu na psa ratownika GOPR. Zdał, a ja byłem bardzo dumny i wzruszony.

Później Wasko rozpoczął kolejne szkolenia w poszukiwaniu człowieka, zarówno zimowe, jak i letnie w terenie otwartym. Jednak ja koncentrowałem się przede wszystkim na zimowych szkoleniach lawinowych. Myślę, że Wasko też to lubił. Każde wyjście do pracy w śniegu, było dla niego radością. Musiałem nauczyć Waska jeździć wyciągiem krzesełkowym, quadem i skuterem oraz latać śmigłowcem. I uwierzcie-zachowywał się jakby już wcześniej to robił. Uwielbiał to wszystko, piszczał z radości jak miał wsiąść na krzesełko czy wskoczyć do śmigłowca. Kochana psina, pomagał mi jak tylko mógł… Przeszedł tak wiele szkoleń, że aż trudno wszystkie wymienić. Szkolił się między innymi w GOPR, w Tatrach, w Austrii i w Czechach, aż do odejścia…

Wasko - pies ratownik GOPR
Wasko - pies ratownik GOPR

Przez 13 lat brał udział w wielu akcjach poszukiwawczych. Pomagał szukać ludzi pod śniegiem, przeszukiwał też ruiny budynków. Do końca swoich dni starał się pokazać mi, że mimo swojego wieku, jest potrzebny. Miałem wrażenie, że nie chce mnie zawieść jako ratownik. Ten mój kochany przyjaciel, nawet jak nie miał siły po całym dniu szkolenia, chciał bym wiedział, że jest gotowy do pracy. Zawsze gdy wychodziłem z pokoju i mówiłem do niego “odpoczywaj kochany”, patrzył na mnie i mówił wzrokiem “jestem tu, czekam, przyjdź po mnie jak będzie trzeba”. Zawsze chętnie chodził na akcje i szkolenia, a uwierzcie mi-psy też mają swoje humorki. Wasko taki nie był, w każdej chwili mogłem na niego liczyć.

Traktowałem Waska jak członka mojej rodziny. Moje córki leżały z nim w skórzanym kojcu i opierając na nim głowę, rozmawiały z nim. Przez 13 lat przeżyliśmy wspólnie wiele różnych sytuacji, od szczęśliwych po smutne, ale najważniejsze, że zawsze byliśmy razem. Nawet nie wie jak mi pomagał patrząc na mnie swoimi cudownymi oczkami i tuląc się do mnie.

Wasko odszedł w 2018 roku, po nocnym dyżurze. Nigdy nie zapomnę jego wzroku i tego jak ciężko oddychał mając wysoką gorączkę. Mimo wizyty weterynarza nie udało się go uratować. Serduszko było już za słabe. Do tej pory widzę ten jego wzrok, przepraszający mnie, że to już chyba ten czas, że odchodzi.

Pisząc to wylewam łzy na klawiaturę, ale nie umiem inaczej. Tak wielkie emocje są efektem wyjątkowej, niesamowitej miłości, która łączyła mnie z Waskiem.

Pisząc artykuły staramy się ze wszystkich sił, by były jak najbardziej kompletne i aktualne. Nic nie zastąpi jednak Waszego doświadczenia i uważnych oczu. Jeśli czytając ten artykuł zauważyłeś(aś) jakiś błąd, nie zgadzasz się z tym co napisaliśmy lub po prostu chcesz coś dodać od siebie - napisz nam o tym. Wszystkie nadesłane wiadomości czytamy z uwagą i odpowiednio reagujemy.
Wybrane uwagi/ komentarze mogą zostać opublikowane pod artykułem - jesli sobie tego nie życzysz - napisz o tym

Zapisz się do naszego newslettera

Odbieraj nowości, artykuły i powiadomienia wprost do swojej skrzynki email. Konkursy i specjalne oferty tylko dla subskrybentów.