Kije trekkingowe - przydatne czy nie?

Choć wyglądem przypominają kijki do popularnego nordic walking, przeznaczone są do wycieczek górskich. Mowa o kijach trekkingowych. Pomagają zachować równowagę na niepewnej powierzchni i bywają nieocenionym wsparciem w przeprawie przez rwący potok.

Kije trekkingowe przydają się podczas krótszych i dłuższych marszów, tak samo na podejściach, jak i na stromych zejściach. Odciążają mięśnie i stawy, przede wszystkim kręgosłup i kolana i zapewniają stabilną postawę. Kiedy na barkach dźwigamy plecak, z kijkami idzie się nam łatwiej, ze względu na wrażenie rozłożonego równomiernie ciężaru. Podobną różnicę odczujemy niosąc torbę za paski we dwoje zamiast w pojedynkę.

Czasami jednak lepiej obejdziemy się bez nich, na przykład na podłożu kamienistym, pełnym zapadlin, gdzie końcówka kija może zaklinować się pomiędzy skałkami.

Każdy kij ma dwa końce

Do produkcji używa się aluminium lub włókna węglowego. Wybierając to pierwsze, z reguły tańsze, dobrze pamiętać, że im oznaczenie stopu aluminium jest wyższe, tym kijek będzie trwalszy, czyli wytrzyma większe obciążenie. Kijki karbonowe natomiast są lżejsze, ale mniej odporne na pęknięcia. Tak naprawdę jednak wszystko zależy od ceny i producenta; na rynku dostępne są już bardzo wytrzymałe kijki, ważące poniżej 600g.

O kijki najlepiej pytać w sklepach ze sprzętem górskim, gdzie obok dobrej jakości sprzętu, otrzymamy fachową poradę który towar wybrać i jak najlepiej dobrać kije do naszych oczekiwań.

Przed wyjściem w teren, należy wyregulować sprzęt według własnych potrzeb, głównie wzrostu. W pozycji wyjściowej wystarczy podeprzeć się rozłożonymi kijkami, przy równoczesnym zgięciu łokci i sprawdzić, czy ręce są ugięte pod kątem 90 stopni - mając tak dobraną wysokość blokujemy regulacje. Na szlaku sami wyczujemy czy kijki są za niskie albo za wysokie i odpowiednio wydłużymy - schodząc z góry, a skręcimy - wchodząc.

Dla wygody trzymania ważny jest wybór rączki. Rękojeść może być wykonana z materiałów naturalnych jak na przykład korek, który sprawdzi się w cieplejszych warunkach nie powodując odparzeń, lub rękojeść wykonana z pianki, która zdecydowanie lepiej oddycha i wchłania wilgoć ze spoconej dłoni niż na przykład wykończenie gumowe.

Zapewne widzieliście rozwiązania w kijach, gdzie rękojeść jest wyniesiona na około ¼ wysokości kija. Takie rozwiązanie pozwala nam na dostosowanie wysokości kija bez zmiany długości. Polega to na tym, że raz ustawiony kij na płaskim, nie musi być korygowany na podejściach, gdzie przez kąt natarcia kij pracuje na innej wysokości niż nasze nogi. W takiej sytuacji kijek jest dla nas za długi i wymagałby skrócenia. Mając dłuższą rękojeść piankową, wystarczy złapać rękojeść nieco niżej, przez co od razu dopasowujemy optymalnie długość bez ingerencji w regulację segmentów.

A ponieważ kij ma dwa końce, trzeba dopasować także ten dolny...

Jak dobrać końcówki do kijków?

Tradycyjne, gumowe nakładki sprawdzą się na wydeptanych twardych ścieżkach, leśnych dróżkach i asfalcie wiodącym na przykład do Morskiego Oka.

Na powierzchnie śliskie, takie jak śnieg czy błoto, odpowiednie będą groty oraz dodatkowe nakładki, popularnie zwane “talerzykami”. Ostre groty zapewnią maksymalną przyczepność, a talerzyki ochronią przed zapadaniem się w śnieg.

W terenie skalistym wystarczą same groty, solidne są te wykonane z węglików spiekanych, których używa się między innymi do produkcji wierteł, potocznie nazywane “widią”.

Wymiana końcówek kijka, kiedy zmienia się podłoże, trwa krótką chwilę, a pozwala zachować komfort i bezpieczeństwo. W sprzęcie lepszej jakości posłużą nam one przez lata, a zużyte z czasem zakończenia można dokupić osobno.

Na co jeszcze zwrócić uwagę?

Krótsze wyprawy nie od każdego wymagać będą zabrania dodatkowej pary aluminiowych (lub karbonowych) nóg, jak czasem nazywa się ten sprzęt. Dostępne na rynku kije, oferowane są nam w różnych konfiguracjach. Możliwość dopasowania długości po złożeniu, czy metody blokady samego kija. Najpopularniejszy jest tak zwany skręcany, gdzie mechanizmem blokady jest kołek rozporowy wewnątrz kija, lub na tak zwane zatrzaski (najszybsza metoda ). W artykule celowo pomijane są kije trialowe, które mają odmienne parametry i system blokady.

Pamiętajmy również o tym, że po terenie górskim chodzimy inaczej niż po ulicy, choćby były to tylko pagórki. Wówczas zmienia się nasza postawa i jeżeli od razu weźmiemy kijki w dłonie, pierwsza wycieczka może wydawać się mało komfortowa. Większość osób na co dzień nie podpiera się laską itp. Kijki odciążają nogi, ale wymagają większej pracy rąk.

Żeby wybrać, czy potrzebujemy produkt za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, dobrze rozważyć kiedy i w jakie góry będziemy jeździć. Jak każdy sprzęt sportowy, kije do trekkingu zużywają się, a ile za nie zapłacimy, zależy od tego, jakich udogodnień potrzebujemy. Czy ważniejsza jest dla nas amortyzacja czy stabilizacja i jak często będziemy chodzić z kijkami.

Jak chodzić z kijkami?

Kijki wyposażone są w paski, zamontowane przy rączkach. Zanim ruszymy - wsuwamy nadgarstek dołem, przez pasek i łapiemy rączkę. Same paski są regulowane, więc dostosujemy je do dłoni. Podczas schodzenia będą stanowiły dodatkową podporę dla ręki.

Obsługa jest prosta, wystarczy zdać się na intuicję, a kiedy przyzwyczaimy się do chodzenia z kijkami i nie będziemy nadużywać ich bez potrzeby, rzeczywiście będą jak para dodatkowych nóg.

Zalety kijków są niewątpliwe, pomagają zapomnieć o zmęczeniu i raźniej maszerować. Stanowią także podporę psychiczną, ponieważ lżej idzie się ze świadomością, że mamy solidne oparcie. Sprawiają również, że pracują dodatkowe partie mięśni.

Pisząc artykuły staramy się ze wszystkich sił, by były jak najbardziej kompletne i aktualne. Nic nie zastąpi jednak Waszego doświadczenia i uważnych oczu. Jeśli czytając ten artykuł zauważyłeś(aś) jakiś błąd, nie zgadzasz się z tym co napisaliśmy lub po prostu chcesz coś dodać od siebie - napisz nam o tym. Wszystkie nadesłane wiadomości czytamy z uwagą i odpowiednio reagujemy.
Wybrane uwagi/ komentarze mogą zostać opublikowane pod artykułem - jesli sobie tego nie życzysz - napisz o tym

Mati Górek

Od 12 lat w branży outdoorowej. Zakochany w górach, deptając szlaki Karkonoskie. Zawodowo właściciel sklepu górskiego avalanche

Zapisz się do naszego newslettera

Odbieraj nowości, artykuły i powiadomienia wprost do swojej skrzynki email. Konkursy i specjalne oferty tylko dla subskrybentów.